Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Wyniki konkursu z Anestezją Thomasa Arnolda



Miło mi poinformować, że w konkursie patronackim, książkę Anestezja Thomasa Arnolda wygrywa...

...Kraina Scarlett


Serdecznie gratuluję. 😀 Proszę o podesłanie danych adresowych.



Czytaj dalej...

Konkurs ambasadorski: Carpe diem, Diane Rose

 
 
 
Zasady konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Videograf
3. Nagrodą w konkursie jest książka „Carpe diem” Diane Rose
4. Konkurs trwa od 16.06.2017 do 25.06.2017 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Jaka sentencja prowadzi Was przez życie?


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 30.06.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Powodzenia!!! 

 
Czytaj dalej...

Czas burzy, Adrian Grzegorzewski



Coraz więcej publikuje się książek nawiązujących do czasów II wojny światowej. Możemy poznać zarówno świadectwo, relacje ludzi żyjących w tym okropnym czasie jak i zagłębić się w powieść opartą na prawdziwych wydarzeniach. Adrian Grzegorzewski na stałe mieszka w Londynie, ale jego korzenie sięgają i splatają się w polskiej ziemi, aż po Kresy, na których rozegrały się dantejskie sceny, a cierpienie wyryło w pamięci potomnych żal, tęsknotę oraz walkę o prawdę i pamięć. To właśnie wspomnienia, opowieści ciotki sprawiły, że książka „Czas burzy” i jej poprzedniczka „Czas tęsknoty” mogły ujrzeć światło dzienne. 

Piotr i Swieta odnaleźli miłość podczas wojennej zawieruchy. Musieli walczyć o uczucie nie tylko z niepewną chwilą codzienności, ale i z wrogością swoich narodów. Piotr bowiem jest Polakiem, a Swieta Ukrainką. Czas wojny, ludobójstwa, ucieczki, walki z okupantem jest sprawdzianem ich więzi, ale i człowieczeństwa, z którego rozliczają ich przyjaciele i współtowarzysze broni. Czy uda im się ocalić miłość i szczęśliwie doczekać wyzwolenia i pokoju?

„Czas burzy” to kontynuacja losów bohaterów poznanych w „Czasie tęsknoty”. Od razu tłumaczę, nie trzeba znać poprzedniej książki, by zrozumieć okoliczności, w których znaleźli się Piotr i Swieta oraz cieszyć się niczym niezmąconą lekturą. Adrian Grzegorzewski w bardzo przystępny i zarazem naturalny sposób wprowadza czytelnika w sytuację, co zupełnie wystarcza, by się rozeznać. 
 
„Jeżeli istnieje jakiekolwiek miejsce na ziemi, za które Bóg przed samym sobą wstydziłby się bardziej niż za Sodomę i Gomorę, to jest to Wołyń. W ciągu jednego lata dziesiątki tysięcy jego dzieci zapukało do bram nieba, stojąc przed nimi w czerwonych od przelanej krwi koszulach” 

Autor od samego początku bombarduje informacjami na temat codzienności podczas okupacji, trudne stosunki z sąsiadami, coraz śmielsze ataki upowców ich bestialstwo, wreszcie ludobójstwo. Serce rozrywa rozpacz, a rozum próbuje doszukać się jakichś sensownych słów, by zrozumieć jak mogło dojść do tak okrutnej rzezi na kobietach, dzieciach i starcach. Niestety, tego nie da się pojąć. Ludzki umysł nie ogarnia tej potwornej nienawiści i braku litości. W takich warunkach, mimo wszystko rozkwita miłość pierwsza, niewinna, ale od początku silna i trwała. Kolejne wojenne zawirowania nie są w stanie przeszkodzić Piotrowi i Swiecie w byciu razem. Jednak łut szczęścia nie może trwać długo. Ciężka podróż przez okupowaną Polskę, wymogi konspiracji czy Powstanie Warszawskie, a także chęć zemsty za wyrządzone krzywdy, prowadzą do tragedii. 


Wydawać się mogło, że Swietę i Piotra dosięgły wszystkie zagrożenia wojny. Jednak to taki czas, kiedy trzeba żyć na 200 % żeby zdążyć doświadczyć wszystkiego, zanim dosięgnie zabłąkana kula, nazistowskie katownie czy komora gazowa w obozie zagłady. Bohaterowie książki doskonale zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby być tam, gdzie może się przydać waleczne serce i gotowość na poświęcenia. 

„Życie składa się z chwil, a pamięć człowieka jest jak pełna regałów biblioteka.” 

Oprócz wyżej wspomnianych postaci poznajemy także Martę i Witalija, z którymi życie obeszło się równie brutalnie. Razem z nimi uczestniczymy w wydarzeniach ważnych, znaczących, choć nie przez wszystkich znanych i docenionych. Operacja „Ostra Brama”, czyli heroiczna walka Polaków z pułkownikiem Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilk” i porucznikiem Witoldem Turonkiem „Tur” na czele o zdobycie Wilna i możliwość decydowania o losach Kresów po wojnie. Jak to sięskończyło, dobrze wiemy, ale nie możemy odmówić żołnierzom oddania, odwagi i lojalności. 

Wielbiciele serialu Czas honoru pokochają książki Adriana Grzegorzewskiego. Mamy bohaterów, którzy nie boją się oddać życia za Ojczyznę, którzy bez broni i odpowiedniego wsparcia wychodzą wrogowi naprzeciw, którzy kochają całym sercem i nienawidzą równie mocno. 

„Czas tęsknoty” i „Czas burzy” to hołd złożony ciotce, rodzinie i wszystkim Kresowiakom zmuszonym porzucić swoje domy, cały dobytek oraz do tułaczki po świecie, w którym nie mogli znaleźć swojego miejsca i spokoju ducha.

Gorąco polecam miłośnikom historii.








„Czas burzy” Adrian Grzegorzewski, Znak, Kraków 2017









Czytaj dalej...

Odezwij się, Magdalena Zimniak



Magdalena Zimniak uchodzi za mistrzynię powieści psychologicznych. Jej książki wzbudzają ogromne zainteresowanie oraz uznanie, czego dowodem są świetne opinie recenzentów i czytelników. Dlatego nie trzeba było mnie długo namawiać do lektury najnowszej publikacji „Odezwij się”. 

Zaginięcie dzieci to temat, który zawsze wzbudza sensacje i kontrowersje. Małżeństwo Mielczarków musi się zmierzyć z taką właśnie sytuacją. Rodzice ani policja nie są w stanie ustalić czy było to porwanie czy ucieczka. Pikanterii dodaje dziennik córki, w którym dzieli się zatrważającymi wizjami. Czy uda się odnaleźć dzieci i dociec co tak naprawdę się wydarzyło? 

Mielczarkowie to zwyczajna rodzina jakich wiele. Pracują, wychowują dzieci, spełniają swoje pasje. Między nimi jest miłość, czułość ale zaczyna brakować zaufania. Ada ukrywa przed rodzicami swoje obawy i objawy poważnej choroby. Oni także zajęci swoimi sprawami, nie zwracają uwagi na nadchodzące zagrożenie. Początkowo pozornie idealny obraz rodziny zaczyna mieć wady, a przy uważnej obserwacji zauważamy mikropęknięcia, które bardzo szybko prowadzą do tragedii.

Magdalena Zimniak z uwagą podeszła do portretów psychologicznych swoich postaci. Nakreśliła ich z wybitną drobiazgowością, dając im ciężki bagaż doświadczeń, ale równocześnie spore pokłady wiary w siebie, silną wolę i nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Dzięki temu ich zachowania w obliczu zagrożenia były nie tylko wiarygodne, ale prowadzące do szeregu przemyśleń czy oceny i to na każdym etapie prowadzonej fabuły. 
Joanna Mielczarek walczy o prawdę całą sobą. Nie poddaje się, szuka odpowiedzi nawet w najbardziej absurdalnych pomysłach. Nie boi się ośmieszenia bo dobro dzieci jest dla niej najważniejsze, tak jak dla każdej matki. Andrzej Mielczarek również nie odpuszcza, ale z każdym przemijającym dniem, tygodniem, miesiącem jego zapał maleje. Chce powrócić do normalności, co wydaje się zaskakujące... Na przykładzie obu tych postaci możemy także prześledzić jak na kobietę i mężczyznę wpływa zdrada i ja radzą sobie z jej następstwami. 
Rafałek to czteroletnie dziecko i nie można wymagać od niego więcej niż etap rozwoju, na jakim się znajduje. 
Najbardziej złożoną postacią jest Ada. Dziewczyna zmaga się z nerwicą natręctw, co bardzo utrudnia jej życie. Skrywanie choroby przed rodzicami nastręcza jej o wiele więcej nieprzyjemności i cierpień, które musi znosić w samotności. Jej zachowanie i wizje są bardzo niepokojące, budzące przerażenie oraz niepewność o los dwójki młodych Mielczarków. 

Akcja powieści rozdziela się na dwie części. Jednocześnie poznajemy działania rodziców poszukujących swoich dzieci i to, co dzieje się z Adą oraz Rafałkiem. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Wspomnę tylko, że los zaginionych jest trudny, i to ze względu na położenie, ale i emocje oscylujące wokół tęsknoty, strachu, zależności, obawą przed przyszłością, a także poczuciem pewnej stabilizacji i narodzin sympatii podszytej nienawiścią. 

„Odezwij się” to rewelacyjna powieść psychologiczna, która odsłania wszystkie wady i zalety ludzi znajdujących się w sytuacji zagrożenia bytu rodziny i życia dzieci. Wyśmienicie podkreśla jak z pozoru poukładany świat może legnąć w gruzach pod wpływem raz źle podjętej decyzji i kroku w niewłaściwą stronę. Magdalena Zimniak udowadnia również jak łatwo zmanipulować człowieka i pozwolić mu wierzyć w iluzję miłości i zaufania, by w kulminacyjnym momencie zdać mu cios w plecy. 

Książkę warto przeczytać nie tylko ze względu na walory fabularne i pomysł taki rzeczywisty i tak bardzo na czasie, który szybko trafia w serce i umysł. To postać Ady najmocniej utkwi mi w pamięci. Ta zadbana, empatyczna dziewczynka sprawiła, że z wnikliwszą uwagą przyglądam się rzeczywistości, która mnie otacza, by spróbować być od krok od zagrożeń, które może mi zafundować. 






„Odezwij się” Magdalena Zimniak, Prozami, Warszawa 2017







Czytaj dalej...

Fantazmaty


Fantazmaty – nowy projekt darmowej antologii z najlepszymi tekstami fantastycznymi!


Ekipa odpowiedzialna za Geniuszy fantastyki przedstawia kolejny zbiór i… konkurs!

Fantazmaty – tak postanowiliśmy nazwać nasz nowy projekt. Pod tą nazwą kryje się konkurs literacki, który pomoże adeptom pióra zaistnieć w świadomości czytelników, a także antologia, w której stworzenie zaangażowało się już kilkadziesiąt osób.
Przyświeca nam jedna idea – promowanie polskiej fantastyki. Pokazanie, że nie mamy się czego wstydzić w porównaniu do twórców zagranicznych. W związku z tym zapraszamy do udziału w konkursie literackim. Wyłonimy w nim do pięciu twórców, których teksty opublikujemy w antologii. Chcemy dać każdemu dostęp do przygotowanych opowiadań – w związku z tym Fantazmaty, podobnie jak nasz poprzedni projekt (Geniusze fantastyki, wydani w lutym 2016) zostaną udostępnione do pobrania całkowicie za darmo.
Nie trzeba jednak się spieszyć z zasiadaniem do pióra – premierę antologii przewidujemy na wiosnę 2018. Do tego czasu pragniemy przygotować dla was najciekawsze historie, jakie wyjdą spod piór zaproszonych autorów.
W skrócie:
  • Fantazmaty – rusza fantastyczny konkurs literacki
  • Fantazmaty – darmowa antologia najlepszej polskiej fantastyki
  • Wiosna 2018 – przewidywana premiera
  • PDF, ePub, mobi – antologia będzie do pobrania w wersji elektronicznej
Po dalsze informacje zapraszamy na stronę http://fantazmaty.pl!




Czytaj dalej...

Kirkhammer, Wojciech Karolak *Patronat*



Do propozycji wydawnictwa o recenzję książki „Kirkhammer” Wojciecha Karolaka podeszłam dość sceptycznie. Owszem lubię fantastykę, ale obawiałam się, że ta będzie zbyt ciężka i skierowana bardziej w kierunku mężczyzn niż kobiet. O! Jakżeż się myliłam. Wystarczyło pierwszych kilka rozdziałów, bym całkowicie dała się pochłonąć akcji.

Tytułowy Kirkhammer jest najlepszym wojownikiem elitarnej organizacji, zwanej Kościołem, a która specjalizuje się w zabijaniu potworów uprzykrzających życie ludzi. Jednocześnie zmaga się z demonami przeszłości, tajemniczą śmiecią rodziców, niespełnioną miłością i skłonnością do nałogów. Zemsta napędza go do działania, a śmierć bliskiego kompana wyzwala w nim ogromne pokłady emocji i... coś jeszcze. To staje się powodem szczególnej i bardzo niebezpiecznej misji, która nieodwracalnie zmienia jego życie.

Od samego początku Kirkhammer zdobył moją sympatię. Lubię bohaterów, którzy z odwagą przyjmują swój los i nie boją się przyznać do słabości. Postać stworzona przez Karolaka to jeszcze dzieciak, dwudziestotrzyletni chłopak, który testuje życie, którego nie powstrzymują zakazy i granice. Prowadzi to do wielu sytuacji, w których śmierć to najłatwiejsze rozwiązanie. Alkohol, narkotyki, nowoczesne używki wspomagające koncentrację, siłę to jego metody na radzenie sobie z żałobą, utratą ukochanej ale i gotowość na służbę ludzkości w walce z potworami. Owszem Kirhammer to momentami arogancki bufon ulegający sadystycznym skłonnościom, któremu przydałby sie porządny kop w tyłek, ale to także zagubiony człowiek przygnieciony ciężarem strat. To co mnie w nim ujmuje to niezatarte poczucie humoru i riposta, którą szafuje bez ograniczeń ale z celnym skutkiem. Nie tylko Kirhammer udał się autorowi. Reszta postaci to doborowi kompanii, dla których przyjaźń , lojalność to najważniejsze wartości, a przeciwnicy są pełni tajemnic oraz potworności w charakterze i aparycji.

Akcja powieści jest naszpikowana zwrotami, które mogą powodować zawrót głowy. Wojciech Karolak nie raz, nie dwa zaskoczył mnie tak, że musiałam odłożyć lekturę, uspokoić serce i odpowiedzieć sobie na pytania: No, ale jak to? To naprawdę się zdarzyło? Czy On naprawdę to zrobił? A to lubię. Niejednoznaczność i świat wywrócony do góry nogami. Mogłam już tylko śledzić los bohaterów i z pokorą, a także przyjemnością przyjmować to, co zaserwował mi autor.

Kirkhammer” to powieść fantasy, w której przewijają się baśniowe przepowiednie, magowie, ciemne moce, potwory rodem z koszmarów i odwieczna walka dobra ze złem. Od tego wszystko się zaczyna, od równowagi, która musi być zachowana w każdej dzidzinie. Zachwianie przynosi nieoczekiwane zdarzenia, które wydobywają z ludzi cechy, którymi mogą się szczycić, ale również wstydzić tak bardzo, że pozostaje jedynie gniew i przemoc. Wojciech Karolak nie szczędzi nam krwi, wnętrzoności, trupów, pogardy dla życia i bestialskich zbrodni. Dla równowagi pozwala swoim bohaterom ulec miłości, pożądaniu, zawierać przyjaźnie i zaufać wartościom wpajanym przez wychowanie.

Kirhammer” to zaskakująca książka. Podnosi poziom adrenaliny i zmusza na niecierpliwe oczekiwanie na więcej.





„Kirkhammer” Wojciech Karolak, Wydawnictwo Witanet 2017




Czytaj dalej...

Ślad przeznaczenia, Agnieszka Monika Polak




Są takie książki, które trafiają w nasze ręce dokładnie wtedy, kiedy są potrzebne. „Ślad przeznaczenia” miał być zwykłą, relaksującą lekturą, a okazał się czymś więcej... Czyżby przeznaczenie, a może siła przyciągania?

Trudno streścić treść tej publikacji. To nie jest zwykła powieść ale zapiski, wspomnienia, dziennik z elementami emocjonalno- egzystencjalnego coachingu kobiety, która z odwagą marzy, realizuje swoje pasje i przekazuje mądrość, z której warto, powiem więcej, trzeba korzystać.

„Życie to nieustająca podróż, która kształci, poszerza horyzonty, doświadcza, rozwija.Podróżując, będziesz zmieniała kierunki i środki lokomocji, odkrywała, tworzyła, upadała po to, by się podnieść i rozpocząć kolejną trasę, która doprowadzi cię do kresu twej wędrówki.”

Marzenia to nasze potrzeby, element osobistego rozwoju, które podsyła podświadomość. Nie można lekceważyć tych podszeptów, a z wiarą realizować. Ścieżki, metody, które stawia przed nami życie, to droga do samorealizacji. Nie zawsze łatwa i prosta, ale niezmiennie ważna i potrzebna by odnaleźć szczęście, i poczucie dobrze wykorzystanego czasu danego nam tu, na ziemi. 

Jestem osobą o niskiej samoocenie, nieśmiałą, zakompleksioną. Nie wierzę w swoje możliwości, a cele, które przed sobą stawiam są małe i nie satysfakcjonują mnie na długo. Owszem mam jedno, wielkie marzenie, ale boję się pójść w tym kierunku. Obawiam się oceny swojego środowiska i porażki, która mogłaby mnie przygnieść. „Ślad przeznaczenia” chyba trafił do mnie w odpowiednim momencie. Z każdym słowem, zdaniem, rozdziałem pobudzał moją wyobraźnię i zrozumienie, że źle postępuję, i że pozbawiam się czegoś ważnego, niepowtarzalnego, wyjątkowego. Bez odwagi na osiągnięcie sukcesu sprawiam, ze moje życie jest powtarzalne, szare, miałkie. 

Agnieszka Monika Polak swoją książką otworzyła mi oczy i pokazała na przykładzie swojego życia, swoich przeżyć, pokonywanych trudności, że wszystko można osiągnąć. Wystarczy systematyczność, wsłuchanie się w podszepty swojej podświadomości, gotowość na zmiany i pokonywanie trudności. 

„Ślad przeznaczenia” oprócz wskazówek pomagających rozumieć siebie, to zestaw anegdot i sekretów związanych z pisaniem książek, ich promowaniu, spotkań autorskich i zdobywaniu doświadczeń wzmacniających psychicznie i fizycznie. Bardzo podobał mi się rozdział zadedykowany Targom Książki. To święto czytelnictwa i czytelników zrzesza pasjonatów z całej Polski, a także świata. Innym rozdziałem, który na długo zapadnie w moją pamięć, to rozmowy autorki z babcią. Uwielbiam wspominki z „dawnych czasów” i mogłabym o nich słuchać i czytać godzinami. 

„Ślad przeznaczenia” to tylko z pozoru zwyczajna książka. Po jej otwarciu zatraca się czas i rzeczywistość, a wszelkie bodźce odbierane z wewnątrz siebie, są o wiele wyraźniejsze. Nie tak łatwo o nich zapomnieć bo dopominają się o swoje prawa. Muszę się z tym zmierzyć. Mam nadzieję, że wiedza, którą zdobyłam podczas lektury, da mi potrzebne narzędzia, by ulec pokusie. 







„Ślad przeznaczenia” Agnieszka Monika Polak, Wydawnictwo Czarna Kawa, Polanka Wielka 2017






Czytaj dalej...

Konkurs Patronacki ***Anestezja, Thomas Arnold



Regulamin konkursu :)

1. Organizatorem konkursu jest autor bloga Aleksandrowe myśli 
2. Fundatorem nagrody jest Thomas Arnold
3. Nagrodą w konkursie jest książka „Anestezja” Thomas Arnold z dedykacją :)
4. Konkurs trwa od 01.06.2017 r. do 14.06.2017 r. do godz. 23.59
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi odpowiedzieć na pytanie: Trzymasz w ręku z pozoru zwyczajną, zapisaną kartkę. Dowiadujesz się, że od niej zależy albo życie wielu ludzi albo Twoje. Co robisz?

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 20.06.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu



Powodzenia :) 


Czytaj dalej...

Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani, Janusz Lasgórski



Przede mną trudne zadanie. Do napisania tej opinii podchodzę jak pies do jeża i trwa to już kilkanaście dni... A i tak mam w głowie pustkę, w sercu strach... Jak mówi klasyk, twardym trzeba być, a nie miętkim... ;)
Czytaj dalej...

Anestezja, Thomas Arnold **Patronat**

Już nie raz, nie dwa pisałam, że Thomas Arnold i jego książki idealnie wpisują się w mój gust czytelniczy. I nie piszę tego, bo moje logo widnieje na okładce Anestezji :P Moja przyjaźń z twórczością autora zaczęła się na długo zanim otrzymałam tę zaszczytną propozycję. Skoro sprawy zostały jasno postawione, mogę przejść do meritum  :P

Czytaj dalej...

Sześć najlepszych premier czerwca



Światło nie może zgasnąć, Diane Chamberlain, Prószyński i s-ka 

Doktor Olivia Simon kończy właśnie dyżur na pogotowiu. Mąż czeka na nią ze świąteczną kolacją. Od miesięcy między nimi się nie układa. Ona stara się ratować swoje małżeństwo, ale Paul nie ukrywa swojej fascynacji artystką Annie O'Neill. Olivię zatrzymuje jednak w pracy nagły przypadek. Kobieta postrzelona w klatkę piersiową, w której lekarka rozpoznaje piękną Annie O'Neill. Stan rannej jest krytyczny, dlatego Olivia decyduje się na natychmiastową operację. Mimo to Annie umiera.

Czy Olivia zrobiła wszystko, by ją uratować? To pytanie zadaje jej Paul, obsesyjnie zakochany w Annie. O to zapyta ją także Alec O'Neill, który widział w Annie idealną żonę i matkę. A czy sama Olivia pewna jest odpowiedzi? Stara się podążać śladami swojej rywalki, by zrozumieć fascynację swojego męża. Annie dopiero po śmierci pozwala bliskim zrozumieć, jaka była naprawdę. Poznają jej pilnie strzeżone tajemnice, które odmienią ich życie na zawsze. (Książki Diane Chamberlain znam i cenię. Wiem, że czeka mnie udana lektura, poruszająca i zmuszająca do przemyśleń)


Diamentowa góra, Cecily Wong, Wydawnictwo Kobiece

Na początku XX wieku zamożny klan Leongów opuszcza w popłochu Chiny i wyrusza na Hawaje, zostawiając prężnie działające przedsiębiorstwo. Udaje im się uniknąć oblężenia przez japońskie władze, ale starożytna klątwa nie wypuszcza ich ze swoich szponów, podążając z nimi przez ocean. Legenda głosi, że każdy człowiek przypisany jest jednej osobie na świecie. Jeżeli wybierze inaczej, marny jego los. Pasmo błędów popełnianych przez członków rodu Leongów pozostawia skazy na dziejach całej rodziny. Na tle magicznej i nieodgadnionej, ale bynajmniej nie bajkowej scenerii rozgrywa się spektakl miłości, szokujących kłamstwa, okrutnych strat, heroicznych czynów i ogromnej nadziei. Marionetkami są członkowie klanu Leongów, a za sznurki pociąga widmo okrutnego uroku rzuconego na rodzinę. (Uwielbiam orient w literaturze, a jeżeli jest połączony z elementami rodzinnej sagi i klątwy ciążącej na jej członkach, to już spełnienie moich marzeń :))


Spacer nad rzeką, Monika A. Oleksa, Filia

Każdy człowiek rodzi się z pustką, którą może wypełnić tylko jedna, właściwa osoba. Zosia Rybicka ma szczęście, spotyka Pawła, mężczyznę swojego życia. Zakochują się w sobie bez pamięci. Paweł, szanowany lekarz z warszawskiej kliniki, proponuje jej wyjazd do rodzinnego domu w Kazimierzu nad Wisłą.

Tam, w małym miasteczku, Zosia poznaje ludzi i miejsca bliskie jej ukochanemu. Każdego dnia Kazimierz odkrywa przed Zosią swoje małe sekrety. Mieszkańcy Doktorówki, domu Pawła, dbają o nią troskliwie. Zosia rozkochuje się w powolnym rytmie życia miasteczka, w jego brukowanych uliczkach i spacerach wzdłuż rzeki. Wśród dobrych wspomnień odkrywa jednak także te bolesne. Kim była Julia? Jakie sekrety zabrała ze sobą, gdy odeszła? Dlaczego obecność Mikołaja, brata Pawła, wprowadza tak wiele niepokoju?

W atmosferze budzącej się wiosny, wiślanych skarp i cienistych wąwozów, które oparły się upływowi czasu, Zosia odkrywa prawdę o cudownym kazimierskim domu i zamieszkującej go rodzinie. Jej przyjazd sprawia, że dawne rany zostają rozdrapane, jednak tylko po to, by móc wreszcie się prawdziwie się zagoić. Szczęście, które mogą dać tylko najbliżsi, nareszcie rozkwita w Doktorówce jak piękny majowy dzień, który przychodzi po gwałtownej wiosennej burzy. (Powieści Moniki A. Oleksy to proza mocno refleksyjna i otwierająca oczy na rzeczy małe, ważne, mogące całkowicie zmienić percepcję)


Miłość, która przełamała świat, Emily Henry, Ya!

Zaryzykować przyszłość, zanurkować w nieznane i zdobyć wymarzoną miłość.
Natalie spędza lato w swoim rodzinnym miasteczku w Kentucky. To ostatnie tak leniwe wakacje przed rozpoczęciem studiów. Dzień za dniem toczy się bez żadnych ciekawych wydarzeń, dopóki dziewczyna nie zacznie obserwować dziwnych rzeczy. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Natalie czuje, że dzieje się coś niepokojącego. Wtedy odwiedzą ją sympatyczna, ale tajemnicza postać, która ostrzega: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". Następnej nocy Natalie spotyka na boisku szkolnym pięknego chłopca imieniem Beau, a czas i przestrzeń przestają dla niej istnieć. Istnieją tylko Natalie i Beau...
Przepiękna opowieść o słodko-gorzkim końcu dzieciństwa, gdy marzymy nie tylko o naszej przyszłości, lecz także o tysiącach dróg, którymi nie odważyliśmy się podążyć. (Przy tej pozycji bardzo mocno zadziałała minimalistyczna okładka i intrygujący blurb. Jestem ciekawa jak to połączenie sprawdzi się w praktyce, czyli w lekturze :P)


Sekretna kolacja, Raphael Montes, Filia

Czterech przyjaciół wynajmuje luksusowe mieszkanie w dzielnicy Copacabana. Wydaje im się, że mają u stóp cały świat. Nie wszystko jednak układa się po ich myśli i wkrótce wpadają w długi. Aby zdobyć pieniądze, decydują się na kontrowersyjny biznes. Urządzają ekskluzywne kolacje, których menu dalece przekracza granice tego, co uważa się za jedzenie. Z czasem przyjaciele przekonują się, że biedny czy bogaty, czarny czy biały, stary czy młody – w czynieniu zła wszyscy jesteśmy jednakowi.

Kilku przyjaciół, wielkie pieniądze, niespełnione ambicje, mroczny sekret i przerażająca spirala zbrodni, która rozpoczęła się od niewinnego żartu, a skończyła na samym dnie piekła. (Uwielbiam dobre jedzenie, ale raczej nie skusiłabym się na ekstremalne przeżycia w tej dziedzinie. Co nie znaczy, że nie lubię o tym czytać :))


Kolekcjoner motyli, Dot Hutchinson, Filia

Piękno jeszcze nigdy nie było tak przerażające...
Tuż obok pewnej odosobnionej posiadłości leży przepiękny ogród. Żyje w nim grupa porwanych, młodych kobiet, których skórę pokryto tatuażami, tak by przypominały kolekcję motyli. Opiekuje się nimi Ogrodnik: brutalny, psychopatyczny nadzorca, ogarnięty obsesją zbierania wyjątkowych eksponatów.

W końcu tajemniczy ogród zostaje odkryty, a jedna z ocalałych trafia do sali przesłuchań FBI. Agenci Victor Hanoverian i Brandon Eddison mają za zadanie rozwiązać najbardziej niesamowitą sprawę w swojej karierze. Jednak dziewczyna, która przedstawia im się jako Maya, sama jest jedną wielką zagadką.

Maya opowiada agentom o życiu w ogrodzie. Snuje przerażającą historię Ogrodnika, człowieka, który nie cofnie się przed niczym, by mieć pewność, że żaden piękny motyl mu się nie wymknie.
Im więcej dziewczyna ujawnia, tym bardziej agenci nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jeszcze więcej przed nimi skrywa... (Piękno, zagadka, brutalność, perwersja, okrucieństwo w jednym? To zastanawiające i ogromnie ciekawe...)



Pochwalcie się na jakie czerwcowe premiery macie największą ochotę :)

 
Czytaj dalej...

Wyjątkowy dzień...

Dziś jest dla mnie dzień wyjątkowy, gdyż obchodzę urodziny :D Dlatego postanowiłam, że jeden z moich czytelników również powinien poczuć się wyjątkowo :D



Ogłaszam więc konkurs, a w nim do zdobycia jedna z gorących premier miesiąca „Tysiąc pięter”  Katharine McGee (moja opinia). Książkę otrzyma ode mnie ta osoba, która jako ostatnia pozostawi komentarz pod tym postem. Macie czas do godziny 23.59 Ale jest jeden warunek. Komentarz musi być sensowny i zawierać więcej niż 3 słowa :) To jak? Bawicie się? Aha... Osoba, która złapie licznik z wyjątkową liczbą 766 666 i podeśle Print screen otrzyma ręcznie wykonaną zakładkę.


Regulamin konkursu: 


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Nagroda pochodzi z prywatnej biblioteczki właściciela bloga Aleksandrowe myśli (stan bardzo dobry)
3. Nagrodą w konkursie jest książka „Tysiąc pięter” Katharine McGee i/ lub zakładka do książki
4. Konkurs trwa do końca dnia 28 maja 2017 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić sensowny komentarz, minimum 3 słowa lub złapać licznik 766 666


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która jako ostatnia umieści komentarz pod postem lub złapie licznik 766 666 co udowodni Print Screen' em..
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 30.05.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu



Powodzenia!



Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Kirkhammer, Wojciech Karolak

Z ogromną przyjemnością chciałabym Was poinformować, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym książkę Wojciecha Karolaka „Kirkhammer”  Jest to powieść z gatunku fantasy z wyrazistym bohaterem, którego bardzo łatwo polubić i z uwagą śledzić jego przygody :D



Z uwagą śledźcie najbliższe posty bo szykuje się recenzja i konkursy, w którym do wygrania będzie powyższa książka. Już teraz gorąco Wam polecam :D



Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Początek wszystkiego, Robyn Schneider

Premiera: 14 czerwiec 2017




Życie potrafi całkowicie zaskoczyć. To, co wydaje się katastrofą, końcem planów i marzeń może okazać się początkiem całkiem innej ścieżki, innego sposobu na osiągnięcie szczęścia.

Ezra Faulkner jest dobrze zapowiadającym się sportowcem, a jego uroda, dowcip, styl bycia, charyzma przyciąga zarówno męską i żeńską część szkoły. Po prostu jest lubiany i popularny w swoim środowisku. Wypadek samochodowy, kalectwo wszystko zmienia. Ezra w jednej chwili traci dziewczynę, przyjaciół i widoki na sportową karierę. Staje się szkolnym odludkiem. Cassidy Thorpe to dziewczyna, która z przebojem wkracza w życie Ezry i na nowo rozbudza nadzieję na spełnienie.

Przy pierwszym spotkaniu, Ezra nie wyróżnia się niczym pośród nastolatków, którzy go otaczają. Jest wesoły, beztroski i czerpie z życia pełnymi garściami. Nie obawia się o jutro i jest pewny, że to co go spotyka zwyczajnie mu się należy. Nie przejmuje się drobnymi potknięciami, nie zastanawia go nawet rozstanie z najlepszym przyjacielem. Wypadek samochodowy wszystko zmienia. Chłopak ze szkolnej gwiazdy zmienia się w odludka, a samotność pozwala wciąż na nowo rozpamiętywać bolesne straty. Nie zależy mu na zmianach, w swoich rozmyślaniach i planach nie wychodzi daleko naprzód. Dopiero pojawienie się nowej uczennicy, Cassidy zmienia jego stosunek do życia. Dziewczyna jest pełna optymizmu, energii, ciekawa świata i na wszystko ma odpowiedź, często w postaci cytatów z książek. Porywa Ezrę i narzuca mu swój styl bycia. Namawia go na nowe doświadczenia, wyciąga ze skorupy samotności. Okazuje się, ze kalectwo nie musi zamykać mu drogi do szczęścia, że zawsze można odnaleźć ścieżkę, która może i prowadzi w inne miejsce, ale równie ciekawe i satysfakcjonujące.

Ezra i Cassidy doskonale się uzupełniają. Oboje mają nauczyć siebie czegoś o życiu. Ezra to doskonały przykład nastolatka, który miał wszystko, ale też wszystko stracił w jednej chwili. Jego emocje są przedstawione bardzo realnie, a gorycz straty dotyka najczulszych strun naszego serca. Przecież każdy z nas ma taki etap za sobą, kiedy wydawało się, że to już koniec i żadnych więcej szans na nas nie czeka. Cassidy to wulkan energii, która wnosi do książki ożywienie, radość, ekscytację. Nosi w sobie jednak pewien sekret, który sprawia, że jej postawa staje się bardziej znacząca, warta zauważenia.

Nie wszystkie postaci występujące w „Początek wszystkiego” przypadły mi do gustu. Autorce nie udało się uniknąć czarno- białego schematu. Gwiazdy football'u to dość tępi mięśniacy, a ich partnerki to dziewczyny pragnące być w centrum uwagi bez względu na uczucia, oczekiwania. Na szczęście są to role drugoplanowe, które mają zadanie wyłuszczyć pewne wartości, a oni sami nie mają większego znaczenia.

Robyn Schneider stawia na miłość i przyjaźń. W swojej powieści doskonale je łączy i uzupełnia. Udowadnia, że trwałe fundamenty są budowane na emocjach, na wspólnych przeżyciach, bliskości, a nie statusu, pochodzenia czy popularności. Ezra na własnej skórze przekonał się, że przyjacielem nie jest ten, który ogrzewa się w naszym blasku, ale ten, który w najcięższych chwilach potrafi wyciągnąć rękę i podnieść z dna rozpaczy.

„Początek wszystkiego”  to historia nastolatków dotkniętych bólem, cierpieniem, bezsilnością. Mimo młodego wieku ich bagaż doświadczeń może przygnieść nie jednego dorosłego. A jednak  Robyn Schneider z wysmakowanym dowcipem, lekkością pióra pozwala natchnąć nadzieją, a smutek przemienia w gotowość do działania, energię i ekscytujące oczekiwanie na kolejną szansę.


„Początek wszystkiego” to doskonała lektura dla każdego i na każdym etapie życia. Pozwala otrząsnąć się z codziennej rzeczywistości i popycha do poszukiwań nowych, nieoczywistych celów.








„Początek wszystkiego” Robyn Schneider, tł. Aga Zano, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017





Mam dla Was specjalny, przedpremierowy fragment powieści „Początek wszystkiego” :) Miłego zaczytania ♥




Czytaj dalej...

Chemik, Stephenie Meyer



Stephenie Meyer to autorka znanej, kochanej lub znienawidzonej, ale kultowej już serii Zmierzch. Powiem Wam szczerze, przeczytałam ją, zanim jeszcze zrobił się wokół niej taki szum. Może narażę się co niektórym , ale muszę to napisać. Pokochałam Edwarda oraz jego nietypową rodzinę i ogromnie irytowała mnie Bella... Z tego zauroczenia sięgnęłam również po „Intruza”, który okropnie mnie rozczarował i wynudził.
Tegorocznej wiosny Stephenie Meyer wróciła z nową książką, tym razem przeznaczoną dla starszego czytelnika „Chemik”. Nie mogłam się oprzeć hipnotyzującej, skrzącej srebrem okładce i dałam się namówić na lekturę. Poniżej znajdziecie moje wrażenia. 

Niegdyś Alex pracowała na usługach rządu. Groźnymi, chemicznymi substancjami „wyciągała” z podejrzanych zeznania i tajne informacje wrogich ugrupowań czy państw. Jej wiedza była zbyt duża i niebezpieczna żeby móc spokojnie pracować i żyć. Od tej chwili ukrywa się, jest w drodze, co róż zmienia tożsamość i z obawą ogląda się za siebie. Mail od dawnego współpracownika, propozycja pracy ponownie zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Tyle, że tym razem musi chronić nie tylko siebie.

Już od pierwszej strony wiedziałam, że „Chemik” zmieni moją codzienną rutynę. Nie mogłam doczekać się powrotu z pracy by na nowo dać się wciągnąć w szalone, niemal nierealne przygody Alex. Kobieta zadziwiła mnie totalnie. W życiu nie przypuszczałam, że można być tak drobiazgowym, precyzyjnym i gotowym na poświęcenia. Jednak cena za życie musi być wysoka. Alex potrafi uczyć się na błędach, co pozwala skutecznie ukrywać się przed rządowymi agentami polujących na nią każdego dnia, każdej nocy od kilku lat. Samodyscyplina, ogromna wiedza i praktyka czyni z niej mistrzyni walk wręcz, operatora wszelkiej broni i osobę, która potrafi rozszyfrować każdą manipulację. Mogłabym tak długo pisać o zaletach Alex, ale to mogłoby sprawić, że widzielibyście w niej nierealny ideał, dobrze skrojoną bajeczkę dla niewymagającego czytelnika. Za jej postawą stoi wychowanie, a po prawdzie jego brak. Alex mogła liczyć wyłącznie na siebie i idealnie wykorzystała ten czas na inwestycje w swoją wiedzę, rozwój i samorealizację. Jej jedyną wadą jest nieumiejętność zaufania drugiej osobie, poddania się uczuciom. To zasadniczo zmienia się podczas jednorazowego zlecenia od dawnego współpracownika. Alex musi przesłuchać groźnego przestępcę. Ten budzi w niej nieznane emocje, które zaczynają uzależniać, przeważać szalę jej ustabilizowanego, ascetycznego pełnego niebezpieczeństw życia. 

W tym momencie akcja schodzi odrobinę na dalszy plan, a rodzi się wątek romantyczny, który daje równie wiele satysfakcji. Możemy na jego tle obserwować zmiany jakie zachodzą w kobiecie i jak uczy się czym jest zaufanie i jak wiele może dać miłość. Niestety nie jest jej dane spokojne delektowanie się uczuciem. Wróg nie śpi i ze zdwojoną mocą usiłuje dopaść Alex. 

Oprócz Alex „Chemik” obfituje w ciekawych bohaterów. Daniel to ciepły, rodzinny facet. Taki do tańca, i do różańca. Jednocześnie jest bardzo ciapowaty i jest tym ogniwem, które przyciąga niebezpieczeństwo i kłopoty. Nie można mu jednak odmówić dobrej woli, chęci nauki i gotowości do poświęceń. Kevin natomiast to jego zupełne przeciwieństwo. Zawsze przygotowany na każdą ewentualność. Wysportowany, niezniszczalny, bystry i zabijający ciętą ripostą. Wszystkie sceny z jego udziałem zmuszały do jakiejkolwiek emocji, do złości czy śmiechu. 
Ale najbardziej oczarowała mnie rola psów jaką przypisała im Stephenie Meyer w „Chemiku”. Autorka udowodniła jakimi inteligentnymi są zwierzętami i czego przy odrobinie cierpliwości można je nauczyć. Wiele bym dała żeby Einstein czuwał u mojego boku. 

Akcja powieści jest niebywale wartka i zmienna przetykana romantycznymi uniesieniami. Stephenie Meyer z wprawą żongluje faktami, informacjami i kreuje niezapomniane intrygi, pościgi i niebezpieczne sytuacje. Czytając „Chemika” miałam wrażenie, że to nowy  Jason Bourne Ludluma lub Mission Impossible w oryginalnym, kobiecym wydaniu. Owszem, zdaję sobie sprawę, że niektóre wydarzenia wydają się mało realne, że niefrasobliwość Daniela mogła okropnie irytować, że przypisanie książki do gatunku thriller jest odrobinę na wyrost, a miłość narodzona w takich warunkach nie może się udać...Mimo to, dałam się porwać lekturze, a drobne niedociągnięcia zupełnie nie miały dla mnie znaczenia.

„Chemik” to intrygująca lektura dla czytelnika, który nie boi się fali krytyki i hejtu pod wyznaniem, że podobają mu się książki Stephenie Meyer ☺ Ok, ale na poważnie. Wiem, że nie każdemu powieść przypadnie do gustu. Jednak jeśli nie przeszkadzają Ci drobne potknięcia i liczysz na dobrą, niebanalną rozrywkę zmuszającą do zarwania nocy, to polecam „Chemika”.








„Chemik” Stephenie Meyer, tł. Anna Klingofer- Szostakowska, Edipresse, Warszawa  2017






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #5



Sekrety, tajemnice sprawiają, że życie z jednej strony, staje się ciekawe, ale z drugiej dają możliwość manipulacji i niosą spore niebezpieczeństwo poważnych strat, bólu i cierpienia. 

Głównymi bohaterkami powieści są cztery nastoletnie dziewczyny: Avery, Leda, Eris i Rylin. (Mieliście okazję poznać je w poprzednich wpisach ☺) Żyją w niedalekiej przyszłości, w tysiąc piętrowej Wieży, która definiuje ich pozycję, prestiż, bogactwo. Na każdej z kondygnacji rozgrywają się radości i dramaty rozstrzygające o przyszłości, charakterze każdej z postaci. 

Rodzina Avery jest najbogatsza, a co za tym idzie najbardziej wpływowa. Mogli pozwolić sobie na ingerencję genetyczną. W taki sposób narodziła się dziewczynka idealna pod każdym względem. Jednak Avery nie może spełnić swojego największego marzenia. Szczerze kocha, podziwia swojego przyrodniego brata i to miłością romantyczną, która nie ma prawa się ziścić. Leda pochodzi z mniej szacownej rodziny, ale przyjaźń łącząca ją z Avery zaciera wszelkie granice. Łączy je również uczucie do Atlasa, o czym nie wiedzą i nie chcą zauważyć. Równie ta miłość nie jest spełniona i prowadzi do uzależnień, z których trudno się wyleczyć, otrząsnąć, zapomnieć.
Na pierwszy rzut oka Eris jest okropną snobką. Przy bliższym poznaniu okazuje się najbardziej szczerą dziewczyną w Wieży. Jej status gwałtownie się zmienia i musi opuścić wygodne życie, co pozwala jej znaleźć nowe ścieżki, nowe doznania i nowe przyjaźnie. Rylin zmaga się z niedoborem pieniędzy. Codziennie walczy o godziwe warunki życia dla siebie i siostry, którą opiekuje się po śmierci mamy. 

Dziewczyny są różne. Spokojne, wyważone, romantyczne, albo odwrotnie pełne wigoru, chęci smakowania życia, gotowe na nowe wyzwania. Dzielą je granice sztywno wyznaczane przez Wieżę, ale łączą tajemnice, które na zawsze zmienią ich plany i marzenia. Okazuje się również, że ich sekrety stają się narzędziem manipulacji, początkowo o niewielkim rażeniu, ale rosnącą z każdą godziną. 

„Tysiąc pięter” to debiut literacki Katharine McGee. Uważam, że bardzo udany. Powieść od początku pobudza ciekawość, akcja rozkręca się miarowo, a poznawane sekrety jeszcze bardziej ją nakręcają. Autorka z niespodziewaną wprawą zwodzi czytelnika i prowokuje sytuacje, które zmuszają do refleksji. Już sam pomysł na tysiąc piętrową Wieżę, która zamiast łączyć, dzieli ludność na bogatych i biednych, zyskał w moich oczach literacką aprobatę. Z takiej tezy można zbudować nietuzinkową historię, w której objawi się cały ludzki arsenał emocji i charakterów. Katharine McGee udała się ta sztuka. Pokazała nam bohaterów, którym bogactwo nie uderzyło do głowy, którzy pozostali ludzcy, empatyczni, sympatyczni. Bieda z kolei może prowadzić do wyborów trudnych do zaakceptowania moralnie, ale ze zrozumiałych względów jesteśmy w stanie je zrozumieć i nie potępiać jednoznacznie, kategorycznie.
Wątek miłosny, choć ważny, nie jest nachalny. Staje się bardziej, po pierwsze powodem dla etycznych rozważań, po drugie trampoliną dla rozwoju akcji, która nie ukrywam nabiera rumieńców. 

Każdy z rozdziałów dotyczy jednego z bohaterów. Dzięki temu zabiegowi możemy poznać ich lepiej, dokładniej. Obserwujemy towarzyszące im emocje, wpływ na podejmowane decyzje i jej skutki. Pozwala także obdarzyć sympatią, ocenić zachowania i postawy w konkretnych sytuacjach lub skonfrontować sporne zdarzenia. 

„Tysiąc pięter” to powieść godna uwagi. Interesująca, intrygująca, wciągająca. Umożliwia zajrzenie w przyszłość i sprawdzić w jaką stronę rozwija się ówcześnie dostępna technologia. U  Katharine McGee zmierza w bardzo niebezpieczną stronę, dającą możliwość inwigilacji, manipulacji, podziałów sprzyjających nienawiści, rasizmowi, nietolerancji. Co być może uświadomi czytelnikowi zagrożenia, ryzyko i uzbroi w potrzebną wiedzę by w każdym momencie życia pozostać człowiekiem.







„Tysiąc pięter” Katharine McGee, tł. Mariusz Gądek, Otwarte, Kraków 2017






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #4

Cześć.

Mam na imię Rylin. Mieszkam na 32 piętrze Wieży. Dobrze kojarzycie, otacza mnie bieda i brak perspektyw. Od śmierci mamy opiekuję się młodszą siostrą. Muszę być odpowiedzialna, samodzielna i nie dać się przyłapać na żadnym głupstwie. Mam problemy finansowe, grozi mi eksmisja. Na szczęście udało mi się podłapać niezłą fuchę. Sprzątam u jednego z bogaczy na szczycie Wieży. Chyba mu się podobam... A może on próbuje zabawić się moim kosztem? Nie szkodzi, może romans to dobry sposób na moje problemy... Jak myślicie? 



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #3

Halo!

Tu Eris. Zakupy, ploteczki, chłopcy, imprezy i słodkie lenistwo. Tak spędzam niemal każdy dzień. Pewnie myślicie, że jestem pustą lalą i snobką, a ja po prostu nie lubię przeciętności. Jednak kilka dni temu wydarzyła się prawdziwa katastrofa. Rozwód rodziców i przeprowadzka na 103 piętro Wieży... Ale widzę szansę na poprawę swojego statusu. Pieniądze i prezenty od ojca Ledy pomogą odzyskać należne mi miejsce. Jak wysoka będzie za to cena? Nic mnie to nie obchodzi...



Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #2

Witajcie.

Jestem Leda. Nie lubię opowiadać o sobie więc będzie krótko i konkretnie. Jestem najlepszą przyjaciółką Avery, ale tak naprawdę interesuje mnie wyłącznie Atlas. To dla niego, dla jednego spojrzenia, uśmiechu, słowa znoszę towarzystwo moich rówieśników. Niestety. Atlas wykorzystał mnie i porzucił, a ja topię żal oraz upokorzenie w alkoholu i narkotykach. Właśnie wróciłam z kolejnego odwyku, ale ciiiiii... To mój największy sekret...






Czytaj dalej...

Tysiąc pięter, Katharine McGee #1

Cześć,

Mam na imię Avery i mam 17 lat. Mieszkam na tysięcznym piętrze nowojorskiej Wieży, co znaczy że moja rodzina jest najbogatsza, najbardziej wpływowa, najbardziej popularna. Nie jestem zwykłą nastolatką. Jestem idealna pod każdym względem. Mam doskonałą cerę, figurę, włosy, oczy. Jestem inteligentna, bystra i mam wszelkie powody sądzić, że nie tylko pieniądze, ale moja aparycja i osobowość pozwoli mi osiągnąć w przyszłości sukces. Mam wielu przyjaciół, a każdy chłopiec kocha się we mnie... Urządzam najlepsze imprezy i każdy, kto chce się liczyć w elitarnym środowisku, musi choć raz się ze mną pokazać. Nie, nie jestem  zarozumiała i przemądrzała. Technologia inżynierii genetycznej pozwoliła moim rodzicom uchwycić w zarodku wszystkie swoje najlepsze cechy. Tak powstałam. Z zimnej, wyrachowanej kalkulacji... Ale nie wszystko idzie gładko i jak po sznurku. Moje życie uczuciowe to jedna wielka katastrofa. Kocham swojego przyrodniego brata Atlasa i wiem, że nigdy nie będziemy mogli być razem... Cała reszta nie ma dla mnie znaczenia... 





Czytaj dalej...

Talizmany, Dominik W. Rettinger


Tajemnica sprzed kilkuset lat, spadek, który skłóca rodzinę i Włosi zainteresowani wyłącznie rodowym portretem to czynniki, które mogą oznaczać ciekawą lekturę. Czy rzeczywiście tak było?

Powieść „Talizmany” Dominika W. Rettingera to historia młodej historyk sztuki. Ewa mimo zamiłowania do renesansu, oddaje się pracy, która nie daje jej satysfakcji. Dopiero zdrada ukochanego popycha ją do zmiany przyzwyczajeń, zawodu i w konsekwencji całej swojej przyszłości. Pomaga w tym również znaczny spadek po zmarłej, bardzo ekscentrycznej ciotce. Posiadłości, ziemie i ogromne pieniądze stają się kością niezgody całej rodziny, ale i obiektem zainteresowania trzech Włochów, gotowych na wszystko. Okazuje się, że Ewa, spadek i Włosi mają wspólnymianownik, który doprowadzi ich do sensacyjnego odkrycia tajemniczych talizmanów sprzed kilkuset lat...

Książka Dominika W. Rettingera zapowiada się na pełnokrwisty thriller rodem z Hollywood i największych odkryć naukowych. W praktyce okazuje się przyjemną, lekką komedią o sensacyjnym zabarwieniu. Dużym atutem „Talizmanów” są bohaterowie, którzy doprowadzają do łez, do śmiechu, złości czy pewnej nuty niedowierzania podczas kolejnych podejmowanych kroków czy decyzji. Prym wiedzie Lusia, która ma duże mniemanie o sobie i ogromny apetyt na pieniądze. Niestety spadek przechodzi jej koło nosa, a ona nie ma zamiaru puścić tego płazem. Wymyśla kolejne intrygi mające na celu przechwycenie majątku. Doprowadza do sytuacji kuriozalnych, a czasem nawet mało prawdopodobnych. Powiem szczerze, role drugoplanowe są bardzo pomysłowe, łatwo zapadające w pamięć i niestety przyćmiewają postaci, które powinny grać pierwsze skrzypce. Ewa jest kobietą, która mimo olśniewającej urody, można nazwać szarą myszką. Nieśmiała, zahukana, zraniona, bojąca się wyjść naprzeciw swoim marzeniom. Pozwala zamknąć się w schemat i nie wychodzi  z niego do końca powieści. Zasmuciła mnie ta rola, bo rzadko trafia się bohaterka, z którą nie można złapać wspólnego języka. Mimo dobrego wykształcenia, nie bardzo chwali się swoją wiedzą, a do kluczowych odkryć dociera po wielu podpowiedziach... 

Sama historia, tajemnica renesansowych talizmanów jest ciekawa, choć mało prawdopodobna. Za to intrygi kłębiące się wokół to już inna bajka. Sensacja goni sensację, strzały z broni palnej, labirynty prowadzące na manowce i skarb, o który warto walczyć do ostatniej kropli krwi.

Dominik W. Rettinger ma przyjemny styl pisania, który pozwala łatwo wciągnąć się w opisywaną historię. Pomaga w tym także humor, z którym rozpisywane są kolejne sceny. Akcja powieści jest wartka i dość nieprzewidywalna. Jak na laika historycznego z zakresu renesansu, bez problemu załapałam o co chodzi w całej intrydze i dlaczego budzi taką sensację. Może nie jest ona na tyle sensacyjna, jak te z powieści Dana Browna, ale ma w sobie coś intrygującego, co pozwala z  ciekawością przewracać kolejne kartki.

Jeżeli lubicie lekkie książki z dużą dawką humoru to „Talizmany” mogą Wam przypaść do gustu.







„Talizmany” Dominik W. Rettinger, Edipresse, Warszawa 2017




Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli- Anestezja, Thomas Arnold

Jest mi szalenie miło powiadomić Was, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym książkę mojego ulubionego pisarza Thomasa Arnolda "Anestezję". Jestem ogromnie podekscytowana, dumna i wdzięczna za to wyróżnienie 😍 Premiera powieści- 10 maja więc już teraz rezerwujcie środki na zakupy ;)




A o czym będzie "Anestezja"?

Krótki opis książki:
W podziemiach waszyngtońskiego centrum handlowego zostaje uprowadzony Russell Miller. Wzorowy ojciec i mąż znika bez śladu. Nikt nie żąda okupu, a poszlaki prowadzą donikąd. Kate Frost – dziennikarka i zarazem narzeczona detektywa Nicolasa Stewarta, któremu przydzielono sprawę zaginięcia Millera - jedzie do Nowego Jorku, gdzie ma się spotkać z dyrektorem stacji telewizyjnej i odebrać pewną przesyłkę. Nawet nie przypuszcza, jak jedna koperta jest w stanie wpłynąć na jej życie. Po powrocie do stolicy dziennikarka odbiera dwa telefony z ostrzeżeniami. Przestraszona, prosi o pomoc narzeczonego, jednak nawet on nie jest w stanie ochronić jej przed tym, co nadchodzi.




Thomas Arnold weźmie udział w Targach Książki w Warszawie (będzie obecny na stanowisku 177/D20 w sobotę i niedzielę). Gorąco zachęcam do spotkania z uroczym i sympatycznym pisarzem ☺





Czytaj dalej...
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka